Coś o wrześniu. Coś o październiku.


Z wrześniem możemy się już pożegnać. Pojawił się nagle i równie szybko się skończył...

Wrzesień był dla mnie jednym wielkim doświadczeniem. Nowym doświadczeniem. Dlaczego? Przede wszystkim rozpoczęcie nauki w szkole średniej - poznanie nowych ludzi, nowej szkoły, nowego miasta... Po dwóch miesiącach nadmiernego leniuchowania, trzeba było przyzwyczaić się do wczesnego wstawania. Przypomnieć sobie co to znaczy praca domowa.

Kolejną nowością był pierwszy rok istnienia bloga, którego właśnie odwiedziłeś/-aś. To właśnie w ciągu tych dwunastu miesięcy nauczyłam się wiele. I chociaż podczas prowadzenia 'piżamki' było dużo upadków, szczególnie w postaci zniechęcenia lub braku czasu, to powroty były czymś pięknym, dzięki którym wiem, że "Piżama w koty" jest i mam nadzieje, że będzie jeszcze bardzo długo, częścią mnie samej.

Chciałabym również poinformować, że "Piżama w koty" posiada własny profil na Instagramie, na którego serdecznie zapraszam: klik.

A liczbowo w tym miesiącu nie jest najgorzej, ale wiem, że stać mnie na więcej. Przeczytałam zaledwie 3 książki: "Piękny nieznajomy", "Dwa światy" oraz "Król Edyp".  Co daje łączną ilość 740 stron

Premiera "Prób ognia" dawno za nami, ja jednak jeszcze się na niego nie wybrałam. Natomiast miałam przyjemność obejrzenia filmu pt. "Everest", o którym za niedługo dowiecie się więcej.

W październiku zaś mam zamiar zaplanować sobie każdy post i zgodnie z ustalonym przeze mnie harmonogramem- na blogu pojawiać się będą posty w miarę regularnie. Ciekawa jestem czy wywiąże się z tego zadania. Rozpiska postów pojawi się na Facebooku i Instagramie.

Ciepłego października życzę!
Ania D.

10 komentarze