Piękny nieznajomy - Christina Lauren


Sara... Kobieta, która została zdradzona i przez chwile żyła w nieudanym związku. Która porzuciła przeszłość, aby zacząć od nowa w Nowym Jorku. Chce odpocząć, zabawić się. Żyć pełnią życia. Czy jest to w ogóle możliwie?

Chciałam być dzika, nieopanowana i młoda. Po raz pierwszy w życiu chciałam żyć dla siebie.

Po ochach i achach nad pierwszą częścią ("Piękny drań") rzeczą oczywistą było, że skuszę się na przeczytanie kolejnego tomu. Tym razem towarzyszymy najlepszej przyjaciółce Chloe - głównej bohaterki z poprzedniego tomu. Cała książka skupia się na jej losach, na losach Sary. Mimo to niejednokrotnie w powieści pojawiają się Chloe i Bennett, których darzę ogromną sympatią. Pojawia się również nowy obiekt wzdychań Sary: piękny nieznajomy.

Co właściwie znaczy „kocham cię”? Dziwne, jak różnie mogą brzmieć te dwa słowa. Chodzi mi o to, że już to kiedyś mówiłam, ale nigdy dotąd nie wydawały się tak… wielkie, wiesz?

Jak już wspomniałam "Piękny drań" skradł moje serce. Niestety, ale nie mogę powiedzieć to samo o "Pięknym nieznajomy". Powieść była przewidywalna, nie wniosła niczego nowego. Ponownie zostaje poruszony temat zakazanej miłości. Czy został on przedstawiony w sposób, który przypadł mi do gustu? Moje odczucia do lektury są mieszane. Owszem książka była poprowadzona od samego początku w dość ciekawy sposób, ale nie był od dla mnie zaskoczeniem. Miałam wrażenie, że przeżywam déjà vu. Autorki -moim zdaniem- po prostu przerobiły "Pięknego drania" w drugą książkę, zmieniając przy tym jedynie imiona głównych bohaterów. A mówiąc o bohaterach powieści to również jestem nimi rozczarowana. Byli po prostu nijacy. Koniec, kropka.

Erotyki potrafię docenić tylko wtedy, kiedy sceny bliskości są naprawdę wpasowane w fabułę, nie psując jej, a jedynie odrobinę upiększając. "Piękny nieznajomy" na szczęście znajduje się w pierwszej kategorii. Mocną stroną powieści są delikatne i kobiece opisy scen erotycznych, przez co powieść może się spodobać czytelniczką, które podczytują w przerwie na lunch erotyki.

P O D S U M O W U J Ą C:
"Piękny nieznajomy" nie jest arcydziełem literackim. Lekko się zawiodłam tą powieścią, nie miała tego czegoś, pewnej iskierki, której wyszukuję w każdej powieści. A może po porostu nie występował w niej Bennett... Myślę jednak, że fanom książek z pikantnymi dodatkami z pewnością przypadnie do gustu.

6/10


14 komentarze