Utrata - Rachel Van Dyken



Biorę książkę do ręki. Przyglądam się okładce, zaczytuję w opisie. Wreszcie otwieram powieść na pierwyszm rozdziale. Czytam. Czytam i mam wrażenie, że zapoznaję się z tą historią po raz kolejny. Jedyne słowo, jakie ciśnie mi się na usta to schemat. Schematyczność ogarnęła książkę pani Dyken. Mimo lekkiego zawiedzenia brnę dalej i wszystko staje się bardziej... Jakie? Bardzie irytujące? A może bardziej wzruszające? Bardziej piękniejsze?

- Wygląda na to, że muszę zmienić terapeutę - bąknęłam.
- Świetnie, bo zaczynam przyjmować zapisy i można mi płacić w randkach.

Wes - przystojny, wsyportowany, sławny, bogaty, opiekun studentów na pierwszym roku, ma ośmiopak,  ukrywa przed światem swoją przyszłość. Kristen - rudowłosa, piękna, skryta, nieśmiała, zaczyna studia, nie ma wybranego głównego kierunku, ukrywa przed światem swoją przeszłość. Co się stanie, kiedy tych dwoje młodych ludzi zacznie odkrywać siebie nawzajem? Czy istnieje jakiś sposób, który złamie ich serca, i który podda ich wielkiej próbie? Czy uda im się przetrwać?

Książce nie mogę zarzucić, że została źle napisana, jedynie mogę stwierdzić, że został w niej przedstawiony z góry przyjęty schemat, jaki został ustalony dla gatunku young adult. Jest to zauważalne od samego początku, jedank warto, podkreślam warto się przełamać, gdyż po zakończeniu lektury zrozumiałam, dlaczego autorka wykorzystała ów szablon. Bowiem w powieści ukryła nadzieję. Nadzieję, że wszystko można pokonać. Można nadal kochać, być kochanym, a przede wszystkim żyć.

Rachel Van Dyken porusza trudny temat choroby, która jest jedną z najbardziej wyczerpujących, zarówno fizycznie, jak i psychcznie. Rak! Jedno krótkie słowo, a może sprawić tyle bólu. Jedno słowo, którego do końca nie potrafimy zrozumieć. Sprawia, że brakuje nam powietrza. Wzbudza strach i przerażenie. A jednocześnie wolę walki! Jednak w jaki sposób odnaleźć w sobię tę siłę?

- Dobrze, więc odchyl się do tyłu. Czujesz moją rękę? Nie pozwolę ci utonąć, zresztą woda nie jest na tyle głęboka. Połóż się na plecach, odpręż się i pomyśl o czymś przyjemnym.
- Jestem zbyt przerażona, żeby myśleć. - Gdy położyła się na wodzie, ciało miała sztywne jak deska.
- Pomyśl o całowaniu. - Wsunąłem rękę pod jej pośladki, utrzymując ją w tej pozycji. - Wyobraź sobie, że moje dłonie błądzą po twoim ciele, a ty myślisz wyłącznie o tym, jaki będzie mój kolejny ruch.

Autorka przedstawiając głównego bohatera jako osobę idealną, mającą wszytsko, czego zapragnie, miała jedne cel - uświadomić czytelnika, że choroba nie wybiera. Nie zwraca uwagi na to, jakim jest się człowiekiem - dobrym lub złym. Nie zwraca uwagi na to, ile i co się się posiada, czy cokolwiek się posiada. Ale dała nadzieję! Miłość, jaka zrodziła się pomiędzy Wesem i Kristen, pokazała, że dla drugiej osoby będzie się chciało walczyć. To właśnie miłość sprawia, że chcemy żyć. Dla niej. Dla niego. To jest piękne w "Utracie"!

Chociaż powieść jest bardzo budująca, muszę wspomnieć o jednej rzeczy, która nie dała mi spokoju podczas czytania. Chodzi mi tu o zachowanie Wesa, a dokładniej o jego sposób mówienia. Oczywiście, "Utrata", jako książka skierowana bardziej dla starszych nastolatek (chociaż nie lubię tego określenia nastolatka), zawiera w sobie rozmowy bohaterów, które mają rozbawić czytelnika, jednak umieszczanie poważnych sformułowań w sam środek zabawnej sytuacji jest trochę nie na miejscu. Przyznaję, że tego nie mogę wybaczyć autorce...

P O D S U M O W U J Ą C
"Utrata" Rachel Van Dyken jest książką, która na pierwszy rzut oka nie wnosi nic ciekawego w świecie literatury, pownieważ romans skrytej dziewczyny z greckim bogiem nie jest nam obyc, aczkolwiek po głębszej analizie otrzymamy naprawdę motywującą powieść, w której się zakochamy.

7/10


21 komentarze