Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno - Kirsty Moseley


Jestem szczerze wstrząśnięta lekturą i podejrzewam, że każda dziewczyna, która po nią sięgnie, zaniemówi po skończeniu książki. Tylko proszę o jedno - nie czytajcie opisu powieści umieszczonej na okładce. Nie oddaje ona potęgi tej historii. Mi samej trudno jest ją zapowiedzieć. 

Cześć, na imię mi Amber i mam dopiero szesnaście lat, a moje życie dzielę na miłe i trochę mniej milsze chwile. Jakikolwiek kontakt fizyczny sprawia, że wspomnienia z dzieciństwa powracają. Dlatego go unikam. Dotknąć mnie może jedynie mama, ukochany brat Jake oraz jego przyjaciel i sąsiad - Liam. Liam, który każdej nocy zakrada się do mojej sypialni i odpędza każdy zły koszmar. Jestem wtedy bezpieczna. Nasze wspólne noce trwają od ośmiu lat - od momentu, kiedy jako dziesięcioletni chłopiec postanowił stać się moim rycerzem, bym więcej nie płakała z powodu mojego ojca tyrana, który po raz kolejny wtargnął w moje życie. Liam, którego pokochałam...

Kirsty Moseley stworzyła niebanalną historię, która może ubiegać się za jedną z najlepszych powieści Young Adult, jakie udało mi się przeczytać w tym roku. Dlaczego? Wspomniana niebanalność objawia się w świeżości, jaką odnalazłam w książce. Motyw zakradania się Liama przez okno jest stosunkowo nowy i nigdzie indziej przeze mnie nie spotkany, jednak nie tylko to sprawia, że lektura jest ciekawa.

Pierwszy pocałunek skradłem ci ja, i to wiele lat temu.
Przyznać trzeba, że książka "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" momentami była przesłodzona; zbyt dużo zostało wplecionych scen czułości zakochanych, jednak jako całość bardzo dobrze się obroniła. Amber mimo nieprzyjemnej przeszłości, nie jest do końca typową, szarą myszką. Potrafi się przeciwstawić chociażby najpopularniejszej dziewczynie w całej szkole. Postawa szesnastolatki i cięty język, jakim czasem się posługuje, sprawia, że wyróżnia się na tle niewinnych bohaterek w powieściach młodzieżowych. Mówiąc o języku, którym posługiwali się bohaterowie - bardzo prosty i niewymagający; jak na młode osoby przystało często przepełniony humorem, który był przyjemnym akcentem. Pomimo rodzącej się pięknej, pierwszej miłość, lektura jest również przepełniona bólem...


Pójdę z tobą i zanim wejdziesz, sprawdzę, czy w środku nie ma żadnych straszydeł. Co ty na to?
"Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" porusza trudny temat molestowania oraz przemocy w rodzinie. Kirsty Moseley słowem pisanym jedynie zarysowała ten problem, w głowie jednak od razu zrodziły się uczucia i silne emocje, jakie przeżywała Amber w dzieciństwie. Jej bezbronność, a jednocześnie siłę walki, by przeciwstawić się wspomnieniom. Trzeba samemu tę książkę przeczytać i ją zasmakować. O pewnych rzeczach, które napotykamy podczas zapoznawania się z lekturą, trudno wyrazić w słowach.

Kocham cię, Aniołku.
Książka była dla mnie jedną wielką niespodzianką. Miłą niespodzianką. Na samym początku wspomniałam już, że wnętrze lektury było dla mnie pewnego rodzaju nowością, czymś wyjątkowym. Akcja nie zwalniała tempa. Każdy rozdział jest kolejną atrakcją dla czytelnika. Zakręty, które musieli pokonać bohaterowie, były niewymuszone, wprowadzone w powieść przez autorkę bardzo płynnie. Również męskie imiona (Liam i Jake) były cudownym prezentem, ponieważ są moimi faworytami, jeśli chodzi  o obcojęzyczne nazwy bohaterów.

Jednak najbardziej zaskoczyła mnie autorka, wprowadzając drugiego narratora. Bowiem przez większość powieści miałam przyjemność zapoznać się z losami Amber z jej perspektywy. Zaś pod koniec pani Kirsty wprowadziła myśli Liama na pierwszy plan. Mogę jedynie powiedzieć, że ten zabieg sprawił, że jeszcze bardziej polubiłam  i zapamiętam ich miłosną historię.

P O D S U M O W U J Ą C
Bardzo przyjemna i słodka powieść, która swoją wrażliwość ukazuje w młodzieńczej miłości i wspomnieniach z dzieciństwa.



Za możliwość zapoznania się z powieścią dziękuję wydawnictwu HarperCollins.

0 komentarze