Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu.


Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu to nie jest kolejna książka, którą się otwiera i po prostu czyta. To historia, którą się przeżywa. To prawdziwe życie. Miłość. I ból.

GDZIEŚ TAM, W SZCZĘŚLIWYM MIEJSCU - ANNA MCPARTLIN


Masie to niezwykła kobieta. Silna, odważna, okazująca dużo miłości. Jednak los sprawił, że jej życie nie było usłane różami. W wieku osiemnastu lat została zgwałcona, później poślubiła swego oprawcę. Każdy dzień spędzony z ojcem jej dziecka przepełniony był brutalnością. Masie jednak przetrwała te chwile. Jednak 1. stycznia 1995 roku rozdarł jej serce. Jej syn umarł. Szesnastoletni Jeremy nie żyje. Minęło dwadzieścia lat, teraz Masie stoi przed grupą obcych ludzi, by opowiedzieć im o jej chłopcu...

Bardzo możliwe, że autorkę kojarzysz z tytułem Ostatnie dni królika. Nic w tym dziwnego, gdyż to jej pierwsza książka wydana w języku polskim. Najczęściej spotykałam się z ogromną pochwałą twórczości Anny, dlatego nie mogłam pozwolić, by kolejna jej powieść mnie ominęła. Z tego względu, iż naczytałam się wiele dobrego - od samego początku liczyłam na coś wstrząsającego. Nie myliłam się. Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu to niewyobrażalnie dobra książka! Zapoznałam się z nią w mgnieniu oka i żałowałam, że już skończyłam. Autorka zawarła w niej wiele dramatycznych wątków, które z niezwykłą dokładnością zobrazowała, przy tym nie powodując, że historia staje się ciężka w odbiorze. Przeciwnie, swobodny styl zastosowany w lekturze nadał jej lekkości. Bywały również momenty, w których trudno było zachować jakąkolwiek powagę.

Śmierć syna Masie poruszona już w samym opisie streszczającym książkę, jak może się wydawać, jest wyjawieniem całej idei powstania książki. Bardzo się myliłam. Kobieta przed publicznością opowiada o jej przeżyciach, ale przede wszystkim skupia się na chłopcu. Jeremy został opisany z wielką miłością, dzięki czemu odniosłam wrażenie, jak gdyby nadal żył. Okoliczności i powód śmierci szesnastolatka zostają tajemnicą aż do samego końca. I to właśnie zakończenie rozszarpuje czytelnika. Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu ujawnia prawdziwą naturę człowieka, który jest złowrogo nastawiony do wszystkich ludzi, którzy nieco odbiegają od normy, uwzględniając jedynie swój własny wzór człowieka idealnego.

[...] chciałabym przekazać tylko jedno: macie prawo do miłości.

Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu to powieść jedna na milion. Mówi o problemach rodzinnych i społecznych w sposób prosty, ale dobitny. Mówi o miłości, na którą zasługuje każdy! Życzę Ci, abyś sam mógł zapoznać się z historią opowiedzianą przez Masie.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu HarperCollins.

0 komentarze