Gregor i klątwa stałocieplnych.


Powoli do mnie dociera. Suzanne Collins stworzyła coś wyśmienitego. Coś, co czytam z zapartym tchem. Coś, co podoba mi się tak bardzo, że aż żałuję, iż nie udało mi się tego przeczytać wcześniej; że aż mam ochotę na więcej. Przedstawiam Wam trzeci już tom Kronik Podziemia.

GREGOR I KLĄTWA STAŁOCIEPLNYCH – SUZANNE COLLINS

Gregor staje przed trudnym wyborem. Mieszkańcy Podziemia proszą go o pomoc – straszliwa choroba atakuje stałocieplnych, o której mówi kolejna przepowiednia, Przepowiednia Krwi. Chłopiec jako wojownik ma przyjść im na ratunek wraz ze swoją siostrą, jednak ich matka nie chce się na to zgodzić. Nie chce, by kolejny raz groziło im niebezpieczeństwo. Ripred – przebiegły szczur – znajduje sposób, by ściągnąć ich do Regali – Gregora i Botkę. Matka rodzeństwa decyduje się im towarzyszyć.

Gdy docierają do podziemnego miasta Gregor dostrzega, że wspomniana choroba śmiertelnie wyczerpuje zarażonych. Na domiar złego bliska mu osoba zostaje oznaczona jako chora. Chłopiec nie ma innego wyjścia, musi ponownie stanąć do walki z przepowiednią. Z grupą wyrusza w głąb krwiożerczego Podziemia, by rozwiązać zagadkę i odnaleźć lekarstwo.

Powoli zaczynam doceniać powieści skierowane dla nieco młodszych odbiorców ode mnie. Autorzy, tutaj Suzanne Collins, pięknie obrazują ważne kwestie, przedstawiają je w prosty, nieskomplikowany sposób, aby każdy mógł je zauważyć. W książce ujęła mnie metoda naświetlenia istotnej sprawy - jaką jest równość. Ludzie byli niechętni, by współpracować i podać pomocną dłoń szczurom, których nadal źle traktowali, mimo iż zwierzęta były równie mocno związane z przepowiednią. Gregor nie chciał, aby więcej toczyły się spory między nimi, więc przekonał ludzi, by ci wsparli szczury, w zamian za udział w misji. Było to bardzo szlachetne posunięcie ze strony wojownika.


- [...] Teraz musimy myśleć o Sierstce i Sześcioszponie. Oni jeszcze mają szanse.
- Tak, tak, wiem. Tak zrobię - powiedziała Krwiopijka. - Tak robię.
- Teraz już śpij - westchnął Parch. - Proszę.
Zrobiło się cicho, ale teraz Gregor wiedział, że nie tylko on nie śpi. Wiedział, że ktoś jeszcze leży przy lampce, wpatruje się w dżunglę i myśli o tym, ile życie pozostało komuś, kogo kocha.

Ujęła mnie inteligencja Gregora i silna wola, dzięki której na głos przyznał, że się mylił. Pewnego razu, kiedy był wyczerpany, bez zastanowienia obraził szczury i ich brak miłości do swoich dzieci, jednak gdy dowiedział się, że one również tęsknią za bliskimi – poczuł się nieszczęśliwy i gotowy, by powiedzieć przepraszam. Sytuacja uświadamia też każdy - na swój sposób - troszczy się o rodzinę.

To niesamowite, że z każdą koleją przygodą Gregora, z którą się zapoznaję, dowiaduję się czegoś nowego; że czytam tę książkę z zapartym tchem. Tak, Kroniki Podziemia są godne polecenia.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu IUVI.

0 komentarze