Długo wyczekiwane podsumowanie Czytam Young Adult w końcu zawitało na blogu. Pragnę zaprezentować Wam listę książek, które udało Nam się wspólnymi siłami przeczytać w czasie dwóch miesięcy: września i października.

Informuję również, że kolejne podsumowanie również zostanie połączone, dlatego też linki z listopadowymi i grudniowymi recenzjami proszę o pozostawienie tutaj w komentarzu do 3 stycznia!


Ania D.
1. Jesień motyli - Andrea Portes [recenzja]
2. Gregor i klątwa stałocieplnych - Collins Suzanne [recenzja]
3. Załącznik - Rainbow Rowell [recenzja]
4. Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu - Anna McPartlin [recenzja]

Geek Girl 
1. Dusza cesarza - Brandon Sanderson [recenzja]
2. Chodząca katastrofa - Jamie McGuire [recenzja]
3. Prawo Mojżesza - Amy Harmon [recenzja]
4. Playlist for the dead. Posłuchaj, a zrozumiesz - Michelle Falkoff [recenzja]
5. Powietrze, którym oddycha - Brittainy C. Cherry [recenzja]
6. Zima koloru turkusu - Carina Bartsch [recenzja]
7. Kłamca - Jakub Ćwiek [recenzja]
8. Arktyczny dotyk - Jennifer L. Armentrout [recenzja]
9. Bezduszna - Gail Carriger [recenzja]
10. Misja Ambasadora - Trudi Canavan [recenzja]
11. Zaczekaj na mnie - J. Lynn [recenzja]
12. Prawdodziejka - Susan Dennard [recenzja]
13. Naznaczeni - Jennifer Lynn Barnes [recenzja]

Judyta Z.
1. Never never - Hoover, Fisher [recenzja]
2. Rozkaz zagłady - James Dashner [recenzja]
3. Prawo Mojżesza - Amy Harmon [recenzja]  
4. November 9 - Colleen Hoover [recenzja]
5. Pół świata - Joe Amercrombie [recenzja]
6. Gus - Kim Holden [recenzja]

Koneko
1. Zanim zgasną gwiazdy - Martyna Senator [recenzja]
2. Ognisty pocałunek - Jennifer L. Armentrout [recenzja]

KsiążkoholizmPostępujący
1. Never never - Hoover, Fisher [recenzja]

Monweg
1. Program, część 0,5. Epidemia - Suzanne Young [recenzja]
2. Ponad wszystko - Nicola Yoon [recenzja]
3. Nerve - Jeanne Ryan [recenzja]
4. Kroniki śledcze Bei, tom 1, Szkic - Olivia Samms [recenzja]
5. Wszystko to co wyjątkowe - Matthew Quick [recenzja]
6. Nie poddawaj się - Rainbow Rowell [recenzja]
7. Twoim śladem - A. Meredith Walters [recenzja]

Ola K.
1. Prawo Mojżesza - Amy Harmon [recenzja]
2. Delirium - Lauren Oliver [recenzja]
3. Coś do stracenia - Cora Carmack [recenzja]
4. Maria V. Snyder - Siła trucizny [recenzja]
5. Ja, Diablica - Katarzyna Berenika Miszczuk [recenzja]
6. Pieśń Dawida - Amy Harmon [recenzja]

Roberta Raj
1. Między wierszami - Tammara Webber [recenzja]
2. Biorąc oddech - Rebecca Donovan [recenzja]
3. Urodzeni, by przegrać - Iga Wiśniewska [recenzja]
4. Oddychając z trudem - Rebecca Donovan [recenzja]
5. Powód, by oddychać - Rebecca Donovan [recenzja]
6. Żyj szybko, kochaj głęboko - Samantha Young [recenzja]
7. Nerve - Jeanne Ryan [recenzja]
8. Gus - Kim Holden [recenzja]
9. Silver. Pierwsza Księga Snów - Kerstin Gier [recenzja]
10. Początek mnie i ciebie - Emery Lord [recenzja]
11. Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Morze Potworów - Rick Riordan [recenzja]
12. Teraz albo nigdy - Sarah Dessen [recenzja]
13. Szlak niepewności - Patrycja Flejszer [recenzja]
14. Lato koloru wiśni - Carina Bartsch [recenzja]
15. Moje serce i inne czarne dziury - Jasmine Warga [recenzja]

Turkusowa Sowa
1. Bez winy - Mia Sheridan [recenzja]
2. Mimo twoich łez - Tarryn Fisher [recenzja]
3. Heaven. Miasto elfów - Christoph Marzi [recenzja]
4. Mąż potrzebny na już - Małgorzata Falkowska [recenzja]



Warto zapytać. Pamiętacie książkę Jak najdalej stąd, o której pisałam już jakiś czas temu? [Przejdź do recenzji.] Ja pamiętam i wiem, że wywarła na mnie piorunujące wrażenie. Dlatego nie zdziwi Was fakt, iż postanowiłam przeczytać kolejną powieść tej autorki – Jesień motyli. Będąc z Wami szczera, nie wiem jak ugryźć tę książkę…

JESIEŃ MOTYLI - ANDREA PORTES

Willa Parker pochodzi z bardzo małej miejscowości. Z amerykańskiego stanu Iowa, którego niebawem ma opuścić i udać się do prywatnej szkoły dla dziewcząt, a wszystko przez jej sławną matkę, która nie wyobraża sobie, by mieć niewykształcone dziecko. Willa nie przejmuje się zbytnio zmianą szkoły. Ma jeden plan – zakończyć swoje życie, które uważa za kompletną pomyłkę. Nie wie jednak, że na swojej drodze spotka rówieśniczkę, która wywróci jej świat do góry nogami.

Prawdę mówiąc opis wydawcy również nic nie zdradza. Rozpoczynając Jesień motyli miałam tylko nadzieję, że autorka – jak w poprzedniej książce – zaskoczy mnie i powali na kolana. Szybko zrozumiałam, że posiadam zbyt duże oczekiwania co do powieści. Willi, będąc narratorem, opowiada o swoim życiu. O tym, co ją śmieszy, co smuci, a co denerwuje. Początkowo otrzymuję dość obszerny opis otaczającej jej rzeczywistości, który nie często wplata się w główny wątek, co spowodowało, że mój entuzjazm do lektury nieco opadł. Sprawa nabiera jednak braw, gdy Willa poznaje Remy, która okazuje się być najbardziej popularną dziewczyną w szkole, i z którą każda z uczennic chciałaby się zaprzyjaźnić. Mimo sławy Remy jest tajemniczą bohaterką. Co jakiś czas znika bez zapowiedzi, wraca i znowu znika. Willa zaczyna się martwić o nastolatkę i pragnie dowiedzieć się prawdy o jej nowej przyjaciółce.

Bliska relacja dziewczyn powoduje, że Remy otwiera się jeszcze bardziej i zaprasza Willi do jej świata. Świata zamożnych, sławnych i wpływowych ludzi. Świata, który po bliższym kontakcie ujawnia swoje wady. Remy namawia koleżankę do rzeczy, których Willi sama nigdy by się nie dopuściła. Sprowadza dziewczynę na złą drogę, mówiąc, że wszystko jest okay. Że nikt się nie dowie. Willa daje się ponieść zabawie i jak sama mówi – nie żałuje. Z czasem jednak dostrzega, że Remy traci nad wszystkim kontrolę. Stacza się na dno. Willa pragnie z całego serca pomóc przyjaciółce wyjść z uzależnienia, bo właśnie o tym jest ta książka, o ludziach, którzy tracą grunt pod nogami, i którzy nie wiedzą jak się podnieść, i czy w ogóle są w stanie to zrobić i spojrzeć ponownie na świat ze szczerym uśmiechem.

Sama idea utworu przekonuje mnie do siebie, jednak sposób jej przedstawienia nie za bardzo. Zbyt dużo się dzieje, zbyt dużo wątków pobocznych zostało poruszonych w książce, które mnie rozpraszały i oddalały od głównego problemu. Sama narracja jest nietypowa – bardzo młodzieżowa, a opowiadanie językiem młodych ludzi o sprawach dotyczących młodych ludzi owszem jest trafnym wyborem, ale trudnym w utrzymaniu i pociągnięciu nim całej książki. Tego zabrakło mi w powieści – konsekwentnego trzymania się ustalonego z góry najważniejszego wątku.

Autorka chciała zbyt wiele przekazać w tak mało ilościowo książce. W zaledwie trzystustronicowej powieści porusza istotne tematy takie jak: uzależnienie, zakazana miłość, brak zainteresowania rodziców do swoich dzieci, rozwód, pieniądze, samobójstwo, śmierć, które moim zdaniem mogły stać się materiałem do trzech kolejnych książek, a tak odnoszę wrażenie, że niektóre z nich zostały potraktowane bez należytej uwagi.

Czy Jesień motyli to zła książka? Nie. Jestem skłonna powiedzieć, że jest ona niedopracowana. Warto ją przeczytać chociażby dlatego, aby dowiedzieć się jak zakończy przyjaźń Remy z Willą, czy uda im się uratować siebie nawzajem… Przyznać muszę, że owo zakończenie przypadło mi do gustu, mimo tylu niedociągnięć w środku lektury. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu HarperCollins.


Powoli do mnie dociera. Suzanne Collins stworzyła coś wyśmienitego. Coś, co czytam z zapartym tchem. Coś, co podoba mi się tak bardzo, że aż żałuję, iż nie udało mi się tego przeczytać wcześniej; że aż mam ochotę na więcej. Przedstawiam Wam trzeci już tom Kronik Podziemia.

GREGOR I KLĄTWA STAŁOCIEPLNYCH – SUZANNE COLLINS

Gregor staje przed trudnym wyborem. Mieszkańcy Podziemia proszą go o pomoc – straszliwa choroba atakuje stałocieplnych, o której mówi kolejna przepowiednia, Przepowiednia Krwi. Chłopiec jako wojownik ma przyjść im na ratunek wraz ze swoją siostrą, jednak ich matka nie chce się na to zgodzić. Nie chce, by kolejny raz groziło im niebezpieczeństwo. Ripred – przebiegły szczur – znajduje sposób, by ściągnąć ich do Regali – Gregora i Botkę. Matka rodzeństwa decyduje się im towarzyszyć.

Gdy docierają do podziemnego miasta Gregor dostrzega, że wspomniana choroba śmiertelnie wyczerpuje zarażonych. Na domiar złego bliska mu osoba zostaje oznaczona jako chora. Chłopiec nie ma innego wyjścia, musi ponownie stanąć do walki z przepowiednią. Z grupą wyrusza w głąb krwiożerczego Podziemia, by rozwiązać zagadkę i odnaleźć lekarstwo.

Powoli zaczynam doceniać powieści skierowane dla nieco młodszych odbiorców ode mnie. Autorzy, tutaj Suzanne Collins, pięknie obrazują ważne kwestie, przedstawiają je w prosty, nieskomplikowany sposób, aby każdy mógł je zauważyć. W książce ujęła mnie metoda naświetlenia istotnej sprawy - jaką jest równość. Ludzie byli niechętni, by współpracować i podać pomocną dłoń szczurom, których nadal źle traktowali, mimo iż zwierzęta były równie mocno związane z przepowiednią. Gregor nie chciał, aby więcej toczyły się spory między nimi, więc przekonał ludzi, by ci wsparli szczury, w zamian za udział w misji. Było to bardzo szlachetne posunięcie ze strony wojownika.


- [...] Teraz musimy myśleć o Sierstce i Sześcioszponie. Oni jeszcze mają szanse.
- Tak, tak, wiem. Tak zrobię - powiedziała Krwiopijka. - Tak robię.
- Teraz już śpij - westchnął Parch. - Proszę.
Zrobiło się cicho, ale teraz Gregor wiedział, że nie tylko on nie śpi. Wiedział, że ktoś jeszcze leży przy lampce, wpatruje się w dżunglę i myśli o tym, ile życie pozostało komuś, kogo kocha.

Ujęła mnie inteligencja Gregora i silna wola, dzięki której na głos przyznał, że się mylił. Pewnego razu, kiedy był wyczerpany, bez zastanowienia obraził szczury i ich brak miłości do swoich dzieci, jednak gdy dowiedział się, że one również tęsknią za bliskimi – poczuł się nieszczęśliwy i gotowy, by powiedzieć przepraszam. Sytuacja uświadamia też każdy - na swój sposób - troszczy się o rodzinę.

To niesamowite, że z każdą koleją przygodą Gregora, z którą się zapoznaję, dowiaduję się czegoś nowego; że czytam tę książkę z zapartym tchem. Tak, Kroniki Podziemia są godne polecenia.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu IUVI.



Spokojnie poprowadzona fabuła, zabawne dialogi, barwni bohaterowie i wątek miłosny. Duży skrót opisujący twórczość Rainbow Rowell, bardzo przyjemną twórczość.

ZAŁĄCZNIK - RAINBOW ROWELL

Lincoln, niesamowicie sympatyczny facet, otrzymał ofertę pracy na stanowisko administratora bezpieczeństwa danych. Zachwycony nową pracą, mężczyzna nie może uwierzyć, że jego podstawowym obowiązkiem jest czytanie po nocach cudzych korespondencji internetowych i eliminowanie nieprzyzwoitych treści. Nudne zajęcie z czasem okazuje się dla Lincolna niewiarygodną przygodą, kiedy trafia na wiadomości dwóch przyjaciółek - Beth i Jennifer, które z poczuciem humoru mówią o pracy, życiu osobistym, o swojej miłości. Z czasem bohater uświadamia sobie, że Beth jest bliska jego sercu. Czytając jej maile, jest zauroczony jej osobą, jednak nie wie, co z tym uczuciem zrobić. W końcu nietaktowne byłoby napisanie do Beth„To ja jestem tym facetem, który czyta twoje e-maile… i kocham cię?”

Od: Beth Fremont
Do: Jennifer Scribner-Snyder
Wysłano: w środę, 22.09.1999, o godz. 14.38
Temat: E-o-e-o-e-o!
E-o-e-o-e-o!

Jennifer do Beth:
Co to ma znaczyć?

Beth do Jennifer:
To sygnał zapowiadający fajnego faceta.

Przeczytałam już wcześniej kilka powieść autorki i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że tworzy ona niezwykle ciepłe historie dla nieco starszych odbiorców*, w szczególności dla kobiecej części czytelników. Uroczo przedstawia miłosne potyczki dojrzałych bohaterów, aczkolwiek autorka długo karze na nie czekać. Odnoszę wrażenie, że Rainbow Rowell woli najpierw dobrze opisać bohaterów, ich osobowość, a także życie codzienne, by dopiero później pozwolić sobie na romantyczne relacje między nimi. 

Nieśpiesznie prowadzona akcja ma swoje mocne strony. Główną zaletą było zafascynowanie, które towarzyszyło mi w czasie czytania. Niezmiernie byłam ciekawa tego, w jaki sposób i czy w ogóle Lincoln i Beth zamienią ze sobą parę słów. Dlatego Załącznik dobrze sprawdzi się jako lektura dla osób cierpliwych lub lubiących spokojne książki.

Rainbow Rowell, oprócz opisywania głównego wątku miłosnego, przedstawia szereg różnobarwnych, pobocznych bohaterów, tym samym do powieści wkradają się historie, które jedynie stanowią miły dodatek. Rozbudowują powieść na tyle, że czytelnik otrzymuje pełen obraz ludzi, którzy w jakimś stopniu są ważni dla głównej pary.

Załącznik nie należy do literatury ambitnej, jego zadaniem jest ocieplić jesienne, deszczowe dni - jako umilacz sprawdzi się wyśmienicie. Książka udawania też, że zwykła opowieść może stać się magiczna, a to wszystko za sprawą Rainbow Rowell.

*Według mnie autorka o wiele bardziej odnajduje się w powieściach obyczajowych, niż młodzieżowych, dlatego z miłą chęcią zapoznam się z jej kolejnymi obyczajowymi książkami.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu HarperCollins.


Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu to nie jest kolejna książka, którą się otwiera i po prostu czyta. To historia, którą się przeżywa. To prawdziwe życie. Miłość. I ból.

GDZIEŚ TAM, W SZCZĘŚLIWYM MIEJSCU - ANNA MCPARTLIN


Masie to niezwykła kobieta. Silna, odważna, okazująca dużo miłości. Jednak los sprawił, że jej życie nie było usłane różami. W wieku osiemnastu lat została zgwałcona, później poślubiła swego oprawcę. Każdy dzień spędzony z ojcem jej dziecka przepełniony był brutalnością. Masie jednak przetrwała te chwile. Jednak 1. stycznia 1995 roku rozdarł jej serce. Jej syn umarł. Szesnastoletni Jeremy nie żyje. Minęło dwadzieścia lat, teraz Masie stoi przed grupą obcych ludzi, by opowiedzieć im o jej chłopcu...

Bardzo możliwe, że autorkę kojarzysz z tytułem Ostatnie dni królika. Nic w tym dziwnego, gdyż to jej pierwsza książka wydana w języku polskim. Najczęściej spotykałam się z ogromną pochwałą twórczości Anny, dlatego nie mogłam pozwolić, by kolejna jej powieść mnie ominęła. Z tego względu, iż naczytałam się wiele dobrego - od samego początku liczyłam na coś wstrząsającego. Nie myliłam się. Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu to niewyobrażalnie dobra książka! Zapoznałam się z nią w mgnieniu oka i żałowałam, że już skończyłam. Autorka zawarła w niej wiele dramatycznych wątków, które z niezwykłą dokładnością zobrazowała, przy tym nie powodując, że historia staje się ciężka w odbiorze. Przeciwnie, swobodny styl zastosowany w lekturze nadał jej lekkości. Bywały również momenty, w których trudno było zachować jakąkolwiek powagę.

Śmierć syna Masie poruszona już w samym opisie streszczającym książkę, jak może się wydawać, jest wyjawieniem całej idei powstania książki. Bardzo się myliłam. Kobieta przed publicznością opowiada o jej przeżyciach, ale przede wszystkim skupia się na chłopcu. Jeremy został opisany z wielką miłością, dzięki czemu odniosłam wrażenie, jak gdyby nadal żył. Okoliczności i powód śmierci szesnastolatka zostają tajemnicą aż do samego końca. I to właśnie zakończenie rozszarpuje czytelnika. Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu ujawnia prawdziwą naturę człowieka, który jest złowrogo nastawiony do wszystkich ludzi, którzy nieco odbiegają od normy, uwzględniając jedynie swój własny wzór człowieka idealnego.

[...] chciałabym przekazać tylko jedno: macie prawo do miłości.

Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu to powieść jedna na milion. Mówi o problemach rodzinnych i społecznych w sposób prosty, ale dobitny. Mówi o miłości, na którą zasługuje każdy! Życzę Ci, abyś sam mógł zapoznać się z historią opowiedzianą przez Masie.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu HarperCollins.